Prawda jest taka że po jakiś 40 min zastanawiam się kim są ludzie, którzy "tworzą" internet i co najważniejsze, gdzie do jasnej cholery podział się ich mózg. Pomijam, że cały Facebook jest przepełniony linkami do ask'ów w których szerzy się wszechobecny hejt. Dzieciaki z gimnazjum uczą się tylko wylewania złości gdzie popadnie, znieczulicy i tysiąca różnych przekleństw. Chociaż i tak to najmniejszy problem bo można go w jakiś sposób motywować. A to złe wychowanie rodziców czy wiek i okres buntu.
Najgorszym faktem jednak jest, kiedy jakby się wydawało dorośli ludzie włączają swoje laptopy, smartfony i inne drogie sprzęty łączące ich ze światem i zaczynają wlewać swoje życie do bezkresu informacji w internecie. Czy pewne osoby które już od kilku lat przestały być nazywane dziećmi pomyślały że,ludzie nie bardzo mają ochotę czytać o tym że, właśnie zjadły naleśnika czy umyły brudną twarz po Nutelli? Droga Tweeterko, może pomyśl o tym, że biedne dzieci w Ugandzie dałyby się pokroić za chociażby mąkę z tego twojego naleśnika. Chcesz być sławna w internecie? Proszę bardzo! Porusz inne ważniejsze tematy a może będzie z tego jakiś pożytek.
Po przeczytaniu kilku tweetów doszłam do wniosku że jest to ma bardzo negatywny skutek dla moich szarych komórek. Kolejna strona byłaby po prostu zabójcza. Zastanawia mnie jedno, kim są ludzie którzy czytają te okropnie bezsensowne wpisy? Mam nadzieję, że nie są to te same osoby które czasem czytają też moje wypociny. Nie chciałabym aby ten blog stał koło podrzędnych profili buntowniczych nastolatków.
Nie znienawidźcie mnie za kilka przekleństw. Uwierzcie, że wprowadziłam juz wielką korektę.
Xoxo. <3
