poniedziałek, 9 czerwca 2014

Zagubiona pasja

 "Ostatnio uslyszalam ze nawet jesli tworzysz wykalaczki to mozesz byc w tym najlepszy. Najwazniejsza jest pasja, która napedza nas do dzialania.
No tak ale co jesli ja nie wiem czym jest moja pasja? Co jesli mam ich za duzo? Co jesli jadnak kiedys przyjdzie wypalenie i zatrace gdzies chceć do swojej pasji? "

To zalazek notki ktory powstal okolo rok temu. O cokolwiek mi chodzilo dzis wiem już co jest moją pasją. Odpowiedz na wszystkie pytania łączy sie w jednym slowie - fotografii. Najdziwniejsze jest to, ze ona zawsze ze mną była.  Pierwszy aparat był ze mna już w podstawowce. Najbardziej wyczekiwany prezent i najwieksza radosc i szczescie jak juz moglam go uzywac. Potem lustrzanka ktora jest ze mna do teraz. Zakupiona za wlasne mozolnie zbierane pieniądze. Nie macie pojecia co dzialo sie w mojej glowie kiedy go wybieralam. Jak dzieciak u Willywonki ;). Cale gimnazjum shotowania impez tysiace kadrow i setki wspomnien. Wszystko to potem gdzies sie zatracilo.. Nie wiem dlaczego poklocilam sie z aparatem. Ciche dni trwaly dosc dlugo 

Zgubiłam się w rachubie.

To chyba pierwsze wakacje na które tak bardzo czekam. Juz dawno szkoła nie była dla mnie tak odstraszająca, tak bardzo dawała mi w kość. Wiem, że to juz ostatnia prosta, trzeba zebrać wszystkie siły i biec szybciej niż pozwala mi na to organizm.
Tylko, ze ja już nie umiem... jak zwykle wzięłam sobie na głowę za dużo, jak zwykle przeliczyłam swoje siły i jak zwykle nie pomyślałam o czynnikach zewnętrznych. W tym momencie chciałabym mieć wszystko. Zdany egzamin zawodowy, zdane prawko, w miarę dobre oceny i gratisowy spokój umysłu. Myślę że żadne z moich celów nie zostanie osiągnięte, tym bardziej to ostatnie. Im bardziej proszę tego u góry o spokój tym bardziej się miesza. Nie pomagają ani prośby ani groźby. Dosłownie. Jakby ktoś zafundował mi przejażdżkę Rollercoasterem. tym bardziej nie pomaga mi to w ogarnięciu tego pudełka przez kogoś zmyślnie nazwanego szkołą. Mam nadzieję, że wolny czas pozwoli mi na jakaś stabilizację i będę miała czas na ogarnięcie mojej packi. Kiedyś wylewanie siebie na papier dawało mi spokój. Może i tym razem zadziała? 

Tymczasem kilka fotek które przyprawiają mnie o drganie kącika ust. Stare, nowe...po prostu szczęśliwe !






Ps. Wyszłam z wprawy w pisaniu. Tak bardzo źle czyta mi się moje wypociny....