środa, 30 stycznia 2013

#22

Miała dziś pojawić się pewna notka ale z przyczyn nie zależnych ode mnie nie mogę jej wstawić.

Więc pomyślałam sobie, że dziś wstawię notkę informacyjnie - zakończającą pewien ciągle przewijający się temat. Mianowicie rap. Usłyszałam od paru osób, że staję się monotematyczna i jedyne czego można u mnie posłuchać to właśnie rap, a przecież uchodzę za osobę otwartą na muzykę.  A wiec przepraszam te wszystkie osoby i obiecuję poprawę. Będzie przerwa z rapem! Ale żeby  jakoś ładnie pożegnać ten fascynujący gatunek muszę się do niego odnieść.
Gdyby ktoś pół roku temu powiedział mi, że będę słuchała ludzi plujących do mikrofonu to go wyśmieję. Jednak jak to zwykle bywa kto ma cię zmienić jak nie inni ludzie. Tak tez było w tym przypadku. Poznałam ludzi którzy pokazali mi co tak naprawdę pięknego jest w rapie. Rap to nie człowiek w szerokich spodniach, który liczy kasę za swój występ. Rap to kult jednostki, burza emocji i uczuć, magia słów które w żadnym innym gatunku nie spełniają tak dużej roli. Rap to duży worek z którego każdy może wyciągnąć coś dla siebie. Czy jesteś smutny , czy wesoły, kochasz a może nienawidzisz sięgnij po rap bo w nim znajdziesz odpowiedzi i drogowskazy na wszystko. Właśnie dlatego zachłysnęłam się rapem. Jeśli kogoś przez ten okres zaraziłam rapem tak jak ktoś kiedyś zrobił to ze mną, jestem z siebie dumna.

Na pożegnanie rapu piosenka która miała się też znaleźć w planowanej notce Jot - Dla Ciebie.



+ założyłam sobie ask'a. Jeśli chcecie PYTAJCIE ;D

XoXo

poniedziałek, 28 stycznia 2013

#21

Dlaczego jedna piosenka wywołuje w nas aż tyle uczuć? 
Po bardzo długim czasie dziś odsłuchałam piosenkę, która kojarzy mi się z pewnym bardzo krótkim ale burzliwym okresem w moim życiu. Wystarczył pierwszy takt tej piosenki i wróciło do mnie wszystko: emocje, chwile, stany, a nawet całe sceny z mojego życia. Wystarczyło zamknąć oczy i nagle znalazłam się w bardzo odległym miejscu a wszystko było tak naturalnie prawdziwe jakbym cofnęła się o pół roku wstecz.
Innym przykładem są piosenki usłyszane po raz pierwszy ale dające tyle wibracji, że czujemy je całym sobą. Mamy gęsią skórkę i całkowicie się wyłączamy. Dla mnie są to najlepsze chwile, które spędzamy z muzyką. I najlepsza muzyka to właśnie ta która daje takie odczucia. 
Kocham koncerty i na nich też można się zatracić, płynąć w rzece nut. Jestem z tych którzy, zawsze na koncertach cisną się do przodu, ale nie robię tego dlatego, że jestem mała, nic nie będę widzieć a w dodatku boję się zdeptania w czasie pogo( chociaż to też ;) ) po porostu pod sceną najlepiej czuje się energię, która płynie ze sceny. Zamykam w tedy oczy i odlatuję....
Zastanawia mnie jedna rzecz. Wszyscy tak mają, czy tylko ja jestem aż tak wrażliwa? Mam nadzieję, że po części nie jestem osamotniona w tym temacie, bo czułabym się niezręcznie ;) .



Dziś przewrotnie nie będzie muzyki....Sami odnajdźcie swoje piosenki wywołujące dreszcze i wspomnienia. ;) Poruszcie wrażliwość  !!!

"Muzyki się nie zdradza, choćby nie wiadomo co się działo
 ona zawsze będzie przy tobie"


XOXO

sobota, 26 stycznia 2013

#20

 Dziś będzie informacyjnie.
Ostatnio u mnie okropna nuda. Wczorajszy wieczór chyba przebił wszystko. Gdyby nie chłopaki na Skype poszłabym spać o 19. Nie dość, że nic się nie działo to jeszcze byłam senna i zmęczona całym tygodniem.
Dziś trochę lepiej bo przynajmniej coś zrobiłam. Pokój wreszcie lśni czystością ( chyba ostatnio wyglądał tak jakieś 2 miesiące tamu, a może i dłużej), odwiedziłam Klaudię i........ROZGRZEBAŁAM wygląd bloga. Rozgrzebałam. Inaczej nie da się tego nazwać. Zaczęłam się tym bawić sprawdzać funkcje i takie tam, po czym doszłam do wniosku że mój blog był ohydny. Za prosty i nudny. Postanowiłam to zmieniać, ale wszystko co w głowie sobie wyobraziłam wyglądało okropnie wiec ciągle coś poprawiałam. Nadal nie jestem zadowolona z jego wyglądu ale już zabrakło mi weny twórczej wiec się poddałam. Obiecuję że  nad nim popracuję żeby jakoś lepiej wyglądał bo teraz przypomina wycinanki przedszkolaka. Tak, odzywa się we mnie cholerny perfekcjonizm. Przepraszam wszystkich którzy odwiedzili bloga w czasie moderacji. Pewnie się przestraszyliście  ;))
 Jeśli ktoś ma jakiś pomysł na wygląd bloga to ja z chęcią poznam jego twórczość. Poza tym przyda mi się wszelka pomoc, która może mnie natchnąć.   Muzyka , strony, obrazy, książki, sugestie...przyjmę od was wszystko!!


Nie mam nawet weny żeby wam jakąś fajną piosenkę wrzucić , więc dam to co leci teraz w moim odtwarzaczu. HuczuHucz - Moje, twoje.


Lecę romansować z historią  :D 

XOXO 

piątek, 25 stycznia 2013

# 19

Mogłabym zrobić z tego bloga pamiętnik o miłości
i wypisac tutaj wszystkie moje życiowe problemy
oczerniac wrogów i byłych kochanków,
klnąć na wszystkie zakręty jakie w życiu napotkałam.
Mogłabym powiedzieć, że nigdy więcej nie pójde do szkoły
bo czuję się w niej jak górnik w kopalni
który nie jest Janem Kowalskim a numerem 3238,
albo poprostu spiąć się i pomyśleć, że szkoła to nie gmach,
ale czekający na mnie wartościowi ludzie,
za których dziękuję Bogu każdego poranka.
Mogłabym ubolewać na tym jakie "życie jest nudne" , 
albo odnaleść jego sens i zdobyć się na zmiany.
Mogłabym zamknąć się na ludzi
i już wiecej nie widzieć czyjegoś bólu
bo Matka Terasa dawno wyszła z  mody.
Mogłabym kochać tak jakbym kochała pierwszy raz
albo stać się suką, która ciągle biega z innym.
Mogłabym wykrzyczeć każdemu w twarz jakim jest snobem
albo zatrzymać złość w sobie, nie mówić nic więcej.
Mogłabym wprost pokazać ile we mnie złośći
albo po prostu zachować ją dla siebie
i do końca być małą miłą dziewczynką.



Pomysł na notkę zaczerpnięty z muzyki. Oczywiście że rap. Małpa - mógłbym .

Wiki.G znudzona dniem. 

czwartek, 24 stycznia 2013

#18

Od paru dni częściej niż zwykle bywam w przychodni , ale nie mam zamiaru tutaj nadawać na lekarzy czy za duże kolejki. Chcę wam opowiedzieć dzisiejszą sytuację na którą się natknęłam :)
Siedząc w poczekalni z nad kilku krzeseł dobiegają do mnie głosy dwóch pań:
1 - Ja bardzo panią przepraszam ale byłam pierwsza w kolejce więc pani się perfidnie wepchała.
2 - Ale ja tu siedzę od dziesiątej rano, mam pierwsz numerek!
1 - Tak? To proszę pokazac ten numerek
2 - Nie dostałąm nimerka, nie dali mi w recepcji
1 - Ahh tak , Tak się właśnie skała, że jak ja tu przyszłam to Pani tu nie było. To skandal żeby takei rzeczy sie działy. KAżdy wie co się dzieje z słóżbie zdrowia ale żeby pacjęt pacjęta tak krzywdził. To jest kpina
Rozmowa pań trwała by pewnie jeszcze bardzo długo gdyby nie lekarz któryzaprosił rzekomo niekulturalną panią do gabinetu  Starsza pani ewidentnie schorowana, przyszłą z bólem i to takim nie do wytrzymania zanim wgramoiła się do tego pokoju mineło jakieś pięć minut.
Mówiąc szcze byłoby mi wstyd na miejscu tej kobiety która tak zarzarce walczyłą o swoj miejsce w kolejce. Kobieta była naprawde schorowana a ona ma czelność zawracac jej głowe jakimś numerkiem. Kłócąca się pani miała tylko pare recept do wypisania, takie sprawy mogą poczekać.Swoim zachowaniem babcia nac nie załatwiła a jedynie pokazała, że brak jej kultury osobistej i  rozumu.
Zastanawia mnie tylko jedno.... dlaczego z takich głupot robimy aż tak duży problem? A jak mamy być zdrowi jeśli wszędze widzimy problemy, nadmiernie się stresując?  Moja recepta na zdrowie jest jedna: ciesz się z życia to i życie uśmiechnie się do ciebie ;)) 



Postanowiłam trochę zmienić płytę bo za chwile będą komentarze, że się stronnicza zrobiłam w doborze muzyki. Otóż nie ! Słucha. wszystkiego - wszystkiego co piękne. Dla zmiany mój kochany Myslovitz - trzy sny o tym samym.

Miłego wieczoru kochani   XOXO ;** 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

# 17

Czy tylko ja mam takie poczucie, że ciągle na coś czekam? Począwszy od ferii czy zastrzyku gotówki przez chęć zauważenia konkretnych znaków od pewnych ludzi  kończąc na tym że chcę dostać się na dobre studia, stać się wreszcie dorosłym i rozpocząć własne życie. Kiedy mam chwilę dla siebie lubię założyć słuchawki puścić dobrą muzykę i zatopić się w myślach....... ale o czym w tedy myślę? O tym co będzie potem. Tylko że wykonanie konkretnej czynności nigdy mnie nie zaspokaja, ciągle chcę czegoś więcej. Wiele ludzi ma uzależnienia od rożnych substancji, papierosy alkohol narkotyki etc. Ja chyba jestem uzależniona od ciągłego czekania. Czasami dochodzę do wniosku że moje życie jest podporządkowane danemu pragnieniu. Kiedy już jestem na ostatniej prostej i wiem że zaraz dokonam tego co zaplanowałam uświadamiam sobie, że tak naprawdę dzięki temu w moim życiu nic się nie zmieni. Nawet nie będę bardziej szczęśliwa albo moja radość będzie krótkotrwała (jeśli mowa o rzeczach materialnych). Czy to znaczy że zmarnowałam czas? Pewnie tak. Ale jeśli moje pragnienie będzie bardziej górnolotne niż chęć zrobienia kolejnego remontu w pokoju czy dzięki temu mogę stać się lepsza?  Czy przez całe życie muszę zaspokajać kolejne pragnienia jak sim aby mieć wysoki wskaźnik aspiracji? Czy już zawsze tak będzie? Czy jeśli dam za wygraną i i mój cel nie zostanie zdobyty czy popadnę w chandrę i moje życie legnie w gruzach? Czy na tym polega życie?
Tak. Mam wiele pytań na które chyba nikt nie będzie wstanie mi odpowiedzieć. Chyba takie jest życie. Ciągle stawia przed nami nowe pytania i wyzwania. To jest w nim właśnie najpiękniejsze !!! ;D 





Przepraszam ale mam okropną fazę na B.R.O  B.R.O - Droga do celu 



Wiki.G która dopiero o 21.00 wróciła do domu i odpoczywa po zakręconym dniu.





niedziela, 20 stycznia 2013

#16

Dziś złapałam trochę leniwy dzień. A jak to na leniwy dzień przystało, trzeba było go przesiedzieć w internecie. Jedyny wniosek jaki mi się nasuwa brzmi: Internet wzmaga w nas głupotę. 
Skupiłam się dziś na moich znajomych w szczególności dalszych. Rozumiem, że internet jest jedynym miejscem gdzie bezkarnie i anonimowo możemy wylewać wszystko co przyjedzie nam do głowy, ale może najpierw się zastanówmy nad tym co robimy. Najpierw wrzućmy dziesięć tysięcy idiotycznych filmów do sieci, potem załóżmy sobie z 5 dziwnych portali i wrzućmy do nich "sweet" kamerkowe zdjęcia, Ale przecież nie jedno bo nikt nas nie rozpozna wiec musimy ich wrzucić z 30 tak dla pewności, że któreś się komuś spodoba, a potem dziwmy się że ludzie są tacy okropni bo wyrażają negatywną opinię na nasz temat. Teraz jeszcze musimy sobie ten cały hejt wytłumaczyć tym, że ktoś jest zazdrosny bo wygląda gorzej od nas i robi to z czystej złośliwości.
Rada dla wszystkich którzy czują się oburzeni, że ktoś ośmiela się zasugerować im że powinni zmienić zachowanie.  Może ta osoba ma racje !!!  Posłuchaj kogoś kto jest od ciebie mądrzejszy.  

A teraz, żeby nie wyszło na to, że popadłam w samouwielbienie i twierdzę, że to co tu wyprawiam jest takie doskonałe, chciałabym was poprosić o jakąś konstruktywną krytykę. Moi drodzy to naprawdę daje kopa i chęć do zmian, wiec nie bójcie się sypnąć trochę soli na rany.  
Odchodząc trochę od tematu chciałabym bardzo podziękować Sandrze za miłe słowa które wypowiedziała nie tylko w komentarzu ;). Chcę żebyś wiedziała, że bardzo mi miło usłyszeć takie słowa, bo dzięki temu chce mi się tu dalej coś pisać i rozwijać swoje umiejętności. Powiem więcej , każdy pozostawiony komentarz wzmaga we mnie chęć utożsamiania się z blogiem.
Dobra koniec tej samowolki. Teraz kilka taktów muzyki, na które parę osób tez czeka ;)Nie wiem czy wam się spodoba, mnie ostatnio bardzo.  B.R.O - Gorzka czekolada. 


Wiki G. czekająca na wygraną meczu bo postawiła ostatnie 2 zł na Davos ;D

piątek, 18 stycznia 2013

# 15

Ostatnio zastanawiałam się nad chyba bardzo dotykającym nas wszystkich zjawiskiem jak kategoryzacja ludzi. Czy zastanawialiście się kiedyś ile jest różnych określeń na osobę począwszy od chyba  najmodniejszego w ostatnim czasie hipstera przez różową landrynkę, kujona, skate, kolesia ala JB,starą  babcię w autobusie, no live'a  czy koksa. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.  A co jeśli kujon dostanie jedynkę a babcia z autobusu wcale nie będzie chciała zająć naszego miejsca? Najgorszym problemem jest szufladkowanie ludzi których nie znamy. Ile razy zdarzyło Ci się pomyśleć o grubej osobie w MC albo KFC że jest idiotką bo teraz powinna siedzieć na siłowni. Na pewno taka byłą twoja pierwsza myśl a nie taka że osoba jest chora i jej otyłość jest dziedziczona i spowodowana np. cukrzycą.

 Czy tak naprawdę oceniamy ludzi poprawie? Pewnie że nie. Tylko że temat nas nie dotyka jeśli to nie my jesteśmy oceniani. A może wredna babcia z autobusu uważa nas za wyrodne, niewychowane dziecko tylko dlatego, że danego dnia w szkole źle się czuliśmy i nie byliśmy w stanie ustąpić jej miejsca. Może ktoś z klasy uważa nas za kujona tylko dlatego, że mamy dobre oceny a tak naprawdę to  tylko fart na testach.
Myślę, że kiedy uświadomimy sobie, że jesteśmy kategoryzowani sami powstrzymamy się od kategoryzacji innych.


Więc zanim pomyślisz coś o przypadkowej osobie 
najpierw zastanów się co ona pomyślałaby o Tobie. 



czwartek, 17 stycznia 2013

#14

Jutro koniec semestru. Nareszcie. To dziwne ale chcę już, od poniedziałku zacząć na nowo się uczyć. Już o tym pisałam, że zawaliłam pierwszy semestr dlatego też cieszę się będę mogła zrobic kreskę w dzienniku i od nowa przeć do przodu.

Co nowego jeszcze u mnie? Kinga wymyśliła "program odchudzający" (więcej informacji tutaj ;) więc się zapisałam. Stwierdziłam że to będzie dobra motywacja i tak się odchudzam to co mi szkodzi :) Pomyślałam sobie, że mogę wstawiać tabelki o których wspomniała Kinga tez do siebie na bloga. Dla mnie będzie to jeszcze większa motywacja, a wy będziecie mogli się trochę ze mnie pośmiać jak będę wymiękać. Jeśli chcecie to oglądać to napiszcie w komentarzu.

Jutrzejszy dzień będzie dosyć zajęty i dobrze:) Zaraz po lekcjach w szkole jest mecz wiec chyba pójdę chociaż na chwilę pokibicować. Potem szybko do domu i do Kali do szpitala, bo już będzie po operacji. Trzymam kciuki mocno kochana ;*

Dziś znowu nieogarnięta notka ale zrekompensuje wam to paroma chwilami dobrej muzyki  B.R.O - Para Papa. Uwielbiam tę nutę jest okropnie energetczna, ale polecam całą płytę High School.
Dobra robota B.R.O!!!

Buziaki kochani ;**

środa, 16 stycznia 2013

#13

Boże niech ten cholerny dzień się już skończy. Jeśli dalej tak pójdzie to skończę na oddziale psychiatrycznym. Po dzisiejszej małej konfrontacji z moja ukochana nauczycielką moja wątroba nie wytrzymuje. Przez nią nie dam rady nauczyć się na fizykę, bo psychicznie nie dam rady. Nie wiem dlaczego nie potrafię się uspokoić, dalej to wszystko we mnie siedzi. Chyba mam za słabe nerwy. Mam teraz ochotę wypisać tu wszystko co myślę o tej pani ale miał być to kulturalny blog, więc sobie daruję.
 Nie mam siły dziś poruszać innego tematu (nawet nie mam na niego pomysłu), wiec to chyba koniec mojej dzisiejszej notki. Przepraszam za nieskładność notki.

Tak bardzo potrzebuję teraz kogoś żeby móc mu o tym wszystkim opowiedzieć, wypłakać się i wyrzucić te wszystkie emocje.....



poniedziałek, 14 stycznia 2013

#12

Wczoraj byłam na WOŚP'ie. To byłą dosyć spontaniczna decyzja, ale nie żałuję, że ją podjęłam. Dobrze się bawiłam z Dagą i Filipem  :)  Trochę wszyscy zmarzliśmy ale było warto. Renata Przemyk była średnia, nie moje klimaty. Za to Myslovitz zrekompensował nam wszystko: odmarznięte palce i brudne buty po pogo. Największa furorę robił Wojtek- gitarzysta ^^. Kiedy wszedł na scenę od razu zrobiło się cieplej :DD
Początkowo chciałam zabić  małą fotorelację z WOŚP'u, wzięłam sobie aparat ale na miejscu doszłam do wniosku że to nie ma sensu i mi nie wyjdzie. Po prostu było za zimno żeby zrobić tyle zdjęć. Mam tylko zdjęcie z Dagą  zrobione telefonem ( tak wiem jakość boli), ale co tam ;)


Ktoś dziś natchnął mnie na B.R.O  więc to on zagości w mojej notce.
B.R.O - 3 dni. 
 Kto wie,  może i mnie jutro spotkają takie 3 dni. :) 

sobota, 12 stycznia 2013

# 11

Uświadomiłam  sobie, że za tydzień rozpoczyna się nowy semestr w szkole i mija już 2 tydzień nowego roku. Nie wiem czy o tym pisałam ale  moje postanowienie na ten rok brzmi: ZAJMIJ SIĘ SOBĄ. Podsumowując zeszły rok właściwie poświeciłam go dla innych. W tym roku będzie inaczej. Nie znaczy to oczywiście, że nie będzie mnie interesowało życie najbliższych. Po prostu chcę się skupić na sobie.

Początkowo miałam na myśli tylko fizyczną część mojej osoby,  bo bardzo się zapuściłam. To jak na razie wychodzi mi całkiem nieźle:). Jednak po przejrzeniu ocen semestralnych doszłam do wniosku, że zrobiłam z siebie analfabetę. Tak nie może być !!! Muszę zacząć się uczyć a przynajmniej nie olewać szkoły. Rozumiem, że czasem duszę się w szkole i muszę skorzystać z otwartych drzwi restauracji po godzinie 12 ( ZSE-U wie o co chodzi :) ) Dlaczego pozwoliłam sobie na praktycznie zerową wiedzę z mojego ulubionego marketingu? Będę się tłumaczyć tym, że miałam zbyt łatwy dostęp do ściąg i przez to nawet nie zaglądałam do zeszytu przed  sprawdzianem . Przepraszam Pawełku ale już chyba nie będę aż tak wzorowym klientem twojej firmy..... Prawdziwym wytłumaczeniem moich zachowań jest jednak lenistwo, które bardzo często odczuwam.
A może moje postanowienie noworoczne powinno brzmieć : PRZESTAŃ SIĘ LENIĆ! 

Tak mi się przypomniało, stary dobry  HappySad - IQ   <3

 Dobranoc kochani ;**


piątek, 11 stycznia 2013

#10

Kino z Karolinką ( wiem, że nie lubisz Karolinki, ale ty wiesz, że ja uwielbiam Cię wkurzać  ; * ) zaliczone. 
W szkole nudno, nawet nie ma co opowiadać. Po prostu nic się nie działo. Dobrze, że po lekcjach było to kino to przynajmneij mogłam na coś czekać. 
Wszystko byłoby fajnie gdyby się nie okazało, że "Bejbi Blues" to klapa roku. Takiego szajsu jeszcze dawno nie widziałam. Może i  fabuła sama w sobie była dobra ale technika filmowa leżała. Montażysta to się chyba uczył fachu na tym filmie. Gra aktorska do kitu. Rozumiem, że grali nowi, młodzi aktorzy, ale żeby się nawet tekstu nie szło nauczyć!!! 15 złotych wyrzuconych w błoto. Jeśli ktoś chce go zobaczyć, to polecam żeby poczekać aż będzie na necie, o ile już nie jest.  Plan był taki, żeby się odchamić ale najwyraźniej źle wybrałam film.

Dziś wiecej notki nie będzie. Nie mam weny!

Zamiast czytać te bzdury posłuchajcie tego: Bruno Mars - Locked Out Of Heaven

Lecę oglądać skoki ... buziaki :***


środa, 9 stycznia 2013

# 9

NUDA. Tak można określić mój dzisiejszy dzień. Na lekcjach nic się nie działo, na przerwach tym bardziej. Napisałam sprawdzian z francuskiego, to znaczy wypełniłam luki pewnymi zbitkami liter które zapamiętałam z lekcji. Dokładniej mówiąc wpisywałam byle co byle gdzie. Jeśli bedę z tego miała 2 to będzie to oznaczać że mam cholernego farta.

Dziś naszła mnie ochota na zobaczenie filmu, ale nie w domu: na komputerze czy w telewizji. Chcę pójść do kina. Zobaczyć coś dobrego na dużym ekranie.  Chciałabym się po prostu odchamić. Wiem że kino to nie jest z byt dobre miejsce natakie zabiegi, ale dobre i to. Jeśli nie będę miałą z kim to pójdę sama w ten weekend do kina. Postanowione.
Jutro idę na olimpiadę wiedzy ekologicznej. Ładnie brzmi, nie? Po przeczytaniu starych testów zaczęłąm się śmiać. Takich pytań jeszcze nie widziałam. Postanowiliśmy z Pawłem zaznaczać ciągle tę samą odpowiedz. Gdzieś musimy trafić  ;))

Posłuchajcie sobie  czegoś fajnego :)  polecam

Mam nadzieję, że jutro będzie ciekawiej  niż dziś. A teraz lecę uczyć się z fizyki :)

wtorek, 8 stycznia 2013

#8

Dzisiejszy dzień taki sam jak wczorajszy....nie komentuje tego. Mam jutro sprawdzian z Francuskiego, nic nie umiem, nie mam zamiaru się uczyć.NIENAWIDZĘ  FRANCUSKIEGO.

Wzięło mnie ostatnio na przemyślenia. Zadumałam trochę nad własnym życiem.. Stwierdziłam, że tak naprawdę mam wszystko czego potrzebuję a nawet więcej. Mam w koło siebie naprawdę wartościowych ludzi: zgrana klasa; najlepsi przyjaciele jakich mogłam sobie wymarzyć, na których zawsze mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy; wyrozumiała rodzina, która wytrzymuje moje wszystkie humorki, dziwne poglądy na świat i ciągłe zmiany osobowości. Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę mogłabym w swoim życiu osiągnąć wszystko co chcę, wystarczyłoby tylko trochę samozaparcia i silnej woli. Mogłabym schudnąć, zacząć się wreszcie przykładać do nauki a nie tylko kupować ściągi i cieszyć się z super ocen, nauczyć się jakiegoś programu graficznego. Tym samym miałabym lepsze perspektywy na dostanie się na wymarzone studnia, znalezienie pracy która byłaby pasją. Może wreszcie znalazłabym jakieś hobby które pociąga mnie od początku do końca i wreszcie byłabym w czymś dobra a może i najlepsza. Tak naprawdę dopiero teraz kiedy to pisze dociera do mnie że to ja jestem panem swojego życia i mogę wkładać w nie całe swoje wysiłki i być lepszym człowiekiem albo żyć na 50% i codziennie rano wystawiając nos zza kołdry zastanawiać się jak to zrobić, żeby jak najszybciej być w domu i z powrotem wrócić do łóżka....

Czytając wszystko od góry chyba jednak chociaż zajrzę do tego franca....don't give up  :)




poniedziałek, 7 stycznia 2013

#7

Chciałam wczoraj napisać notkę ale jak zwykle szybkość mojego internetu mnie powaliła. Dlatego też nie mogłam popełnić tego posta. Chciałam wam trochę napisać o III Kosmicznym Meczu ale dziś to już przestarzały temat. Krótko tylko w roli tłumaczenia był to charytatywny mecz siatkówki zorganizowany na potrzeby WOŚP'u w którym grali Rybnicy kabareciarze (  i nie tylko) vs siatkarze Volley'a. Moje serduszko trochę się otwarło bo do puszki ( a właściwie karonika ;) ) wrzuciłam własne ciężko zarobione 10 zł . :D Kolejny powód do dumy.

Dzisiejszy dzień można wpisać zdecydowanie do nieudanych... a miało być tak pięknie. Sprawdzian z PP nie poszedł po naszej myśli. Marzenia o 5 ze sprawdzianu legły w gruzach z momentem wejścia nauczycielki do klasy. Najgorsze jest jednak to, że wszystko co mieliśmy w zanadrzu też poszło na marne. Następna lekcja była sprzedaż z naszą ukochaną i jakże cenioną nauczycielką, której jak zwykle puściły nerwy i musieliśmy pisać jakieś pierdoły z tyłu zeszytu. Wszystko byłoby super gdyby nie fakt że jej lekcje są jedną wielką farsą a jej przedmioty są najważniejszymi w mojej edukacji zawodowej ;/ Już widzę jak nie zdaję egzaminu zawodowego.

No dobra koniec pieprzenia. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. W końcu po każdej burzy musi wyjść słońce.

A w mojej głowie ciągle siedzi Lemon. Może i was zarażę LemON - Bedę Z Tobą 



piątek, 4 stycznia 2013

#6

Zimowa grypa musiała nadejść. To było do przewidzenia jeśli pod kołderką leży cała rodzina :). Mam nadzieje że nie zmarnuję dzisiejszego dnia. W następnym tygodniu czeka mnie sprawdzian z mojego ukochanego Francuskiego ;/  Dodatkowo czeka mnie jeszcze parę miłych sprawdzianików i kartkóweczek w kolejnym tygodniu. Już się cieszę !!!! Miałam miec ten weekend cały zajęty ale jeśli choruję to pewnie i tak nic z tego nie będzie. Zobaczymy :)

Od rana mam fazę na LemON. Kocham ich teksty, głos wokalisty, wszystko pięknie się zgrywa w jedną całość. Właśnie kończę ściągać ich płytę. Tak wiem hakerstwo, prawa autorskie, acta itp. ale co ja mogę za to, że w Empiku płyty są tak drogie!!!  Może mam kupić sobie jedną płytę i słuchać jej przez całe życie....a rozwój kulturalny gdzie??

Posłuchajcie sobie jak już wrócicie ze szkoły :P  LemON - napraw mnie. 

XoXo ;**

wtorek, 1 stycznia 2013

#5

Musiałam założyć nowego bloga bo... albo od początku
2 dni temu złapałam wirusa na komputerze. Dokładniej mówiąc dorwał sie do niego haker. Musiałam oddać komputer fachowcy i on zrobił formatowanie.... niestety. Dziś dopiero go odzyskałam  i okazało się że oczywiście nie pamiętam hasła. Głupia nawet nie wiem na jakiego maila konto było zakładane. Tym oto sposobem nie mogę odzyskać mojego konta i bloga ;(  . Trudno, za głupotę trzeba płacić Dodałam tu stare notki , tak żeby wszystko było w jednym miejscu.


Jestem po jakich 25 godzinach  niespania, 3 kubkach kawy i całkiem fajnie przymulonym sylwestrze z Polsatem i Klaudia oczywiście ;). Właśnie skończyłam badanie marketingowe, jestem z siebie dumna. Nie mam pojęcia co ja tam napisałam, ale po tylu godzinach bez snu to może i pani od marketingu wybaczy :)

Dobra lecę się przespać choć trochę, bo za chwilę to jakieś głupoty wypiszę.
Buziaki :**

PS. Szczęśliwego Nowego Roku Kochani ;**