Po bardzo długim czasie dziś odsłuchałam piosenkę, która kojarzy mi się z pewnym bardzo krótkim ale burzliwym okresem w moim życiu. Wystarczył pierwszy takt tej piosenki i wróciło do mnie wszystko: emocje, chwile, stany, a nawet całe sceny z mojego życia. Wystarczyło zamknąć oczy i nagle znalazłam się w bardzo odległym miejscu a wszystko było tak naturalnie prawdziwe jakbym cofnęła się o pół roku wstecz.
Innym przykładem są piosenki usłyszane po raz pierwszy ale dające tyle wibracji, że czujemy je całym sobą. Mamy gęsią skórkę i całkowicie się wyłączamy. Dla mnie są to najlepsze chwile, które spędzamy z muzyką. I najlepsza muzyka to właśnie ta która daje takie odczucia.
Kocham koncerty i na nich też można się zatracić, płynąć w rzece nut. Jestem z tych którzy, zawsze na koncertach cisną się do przodu, ale nie robię tego dlatego, że jestem mała, nic nie będę widzieć a w dodatku boję się zdeptania w czasie pogo( chociaż to też ;) ) po porostu pod sceną najlepiej czuje się energię, która płynie ze sceny. Zamykam w tedy oczy i odlatuję....
Zastanawia mnie jedna rzecz. Wszyscy tak mają, czy tylko ja jestem aż tak wrażliwa? Mam nadzieję, że po części nie jestem osamotniona w tym temacie, bo czułabym się niezręcznie ;) .
Dziś przewrotnie nie będzie muzyki....Sami odnajdźcie swoje piosenki wywołujące dreszcze i wspomnienia. ;) Poruszcie wrażliwość !!!
ona zawsze będzie przy tobie""Muzyki się nie zdradza, choćby nie wiadomo co się działo
XOXO

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chcesz coś dopowiedzieć? Nie krępuj się :)