poniedziałek, 9 czerwca 2014

Zgubiłam się w rachubie.

To chyba pierwsze wakacje na które tak bardzo czekam. Juz dawno szkoła nie była dla mnie tak odstraszająca, tak bardzo dawała mi w kość. Wiem, że to juz ostatnia prosta, trzeba zebrać wszystkie siły i biec szybciej niż pozwala mi na to organizm.
Tylko, ze ja już nie umiem... jak zwykle wzięłam sobie na głowę za dużo, jak zwykle przeliczyłam swoje siły i jak zwykle nie pomyślałam o czynnikach zewnętrznych. W tym momencie chciałabym mieć wszystko. Zdany egzamin zawodowy, zdane prawko, w miarę dobre oceny i gratisowy spokój umysłu. Myślę że żadne z moich celów nie zostanie osiągnięte, tym bardziej to ostatnie. Im bardziej proszę tego u góry o spokój tym bardziej się miesza. Nie pomagają ani prośby ani groźby. Dosłownie. Jakby ktoś zafundował mi przejażdżkę Rollercoasterem. tym bardziej nie pomaga mi to w ogarnięciu tego pudełka przez kogoś zmyślnie nazwanego szkołą. Mam nadzieję, że wolny czas pozwoli mi na jakaś stabilizację i będę miała czas na ogarnięcie mojej packi. Kiedyś wylewanie siebie na papier dawało mi spokój. Może i tym razem zadziała? 

Tymczasem kilka fotek które przyprawiają mnie o drganie kącika ust. Stare, nowe...po prostu szczęśliwe !






Ps. Wyszłam z wprawy w pisaniu. Tak bardzo źle czyta mi się moje wypociny....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dopowiedzieć? Nie krępuj się :)