sobota, 28 grudnia 2013

Zgubiłam się w rachubie...

Kończy sie rok. To dobry okres na podsumowania. Tyle że ja  czuję, że po raz kolejny zataczam duże koło w moim życiu. Jakbym znowu  trafiła do stycznia 2013. Wpadła do nory królika i jak Alicja  trafiła  do innego świata. Niestety to nie jest Kraina Czarów, nikt nie dał mi eliksiru wzrostowego a ciastko powodujące kurczenie chyba zjadłam gdy byłam dzieckiem. Właściwie mogłabym przekopiować notki z tego okresu tutaj i żadne słowo w nich nie byłoby kłamstwem.



Codziennie przed snem marzę o lepszym jutrze, ale ono jakoś codziennie mnie omija. Może są inni bardziej potrzebujący  odrobiny szczęścia? Może nie jestem aż tak słaba żeby nie  unieść swojego poplątanego życia? Może to nowy rok ma przynieść pozytywne zmiany ?  A może wreszcie powinnam przestać pytać tylko zacząć działać. Wziąć życie w swoje ręce nie czekając na to co podrzuci mi los.
Jakiś czas temu umarłabym gdyby moje myśli beztrosko biegały sobie  gdzieś w kosmosie. A teraz co robię? Sama umieszczam to wszystko na swoim blogu. Czysta głupota i naiwność zebrana w jednej małej duszyczce którą ktoś kiedyś nazwał Wiktoria.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dopowiedzieć? Nie krępuj się :)