Gdzie znaleźć energię do życia? Od rana proszę Boga, co by mi odpowiedz na to pytanie zesłał, ale jak na razie cisza.
Dziś rano budziłam się z błogą nadzieją, że jest niedziela. Czas nielimitowanego snu jak oferta NjuMobile i jedzenia obiadu na śniadanie. Jednak było inaczej... Po raz kolejny w moim domu można było zaobserwować prędkość światła z jaką poruszałam się miedzy pokojami by zdążyć na autobus. Po upragnionym powrocie ze szkoły nie myślałam o niczym innym tylko drużynowych skokach narciarskich, tak wiec usiadłam w fotelu i siedzę w do teraz.
Tak wiem zmarnowałam dzień. Jednak winą tego marnotrawstwa jest nic innego jak brak weekendu, który był bardzo dynamiczny, żeby nie powiedzie pogoniony. W telegraficznym skrócie spędzony na hali razem z Czerwoną Drużyną. Broń boże nie chcę mówić, że został on zmarnowany. Nie posądzajcie mnie o bluźnierstwa ;)
Obawiam się jednak, że jeśli nie odczułam weekendu to też nie odczuję tygodnia. Czytaj: zmarnuje każdą jego sekundę. Tak wiec nie pozostaje mi nic innego jak prosić Górę o zachcenie :) Może jeśli nie odpowiedział mi dziś, to odpowie jutro, czekam.
Tymczasem zaparzam zielony eliksir, wkopuję się w pościel i zabieram się za kawałek dobrego kryminału.
xoxo


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chcesz coś dopowiedzieć? Nie krępuj się :)